Dwa tygodnie temu drużyna trenera Legovicha wygrała z Grekami 89:82. Po końcowej syrenie czuliśmy lekki niedosyt, bo prowadzenie ostatniego przedstawiciela Orlen Basket Ligi w rozgrywkach europejskich sięgało w tym meczu nawet kilkunastu punktów.
Niestety, kolejne tygodnie były mniej udane dla zespołu z Warszawy. Poważna kontuzja Grzegorza Kamińskiego i ligowe porażki z Kingiem w Szczecinie oraz Legią u siebie nie dodają optymizmu.
Goście środowego spotkania również przegrali jednak w dwóch ostatnich kolejkach ligowych – w ostatni weekend z Maroussi (72:91), a kilka dni po meczu z Dzikami także z AEK (87:100). Wliczając mecz przeciwko polskiej drużynie i wcześniejszą porażkę z Kolossos, beniaminek ligi greckiej jest w trakcie czteromeczowej serii porażek. Wygrał tylko dwa z ośmiu meczów w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Z bilansem 8-13 rywal Dzików zajmuje 8. miejsce w tabeli greckiej GBL i musi martwić się o udział w playoffach.
Kibiców zespołu prowadzonego przez Serba Zorana Lukicia najbardziej może martwić dyspozycja obwodowych. O szczegółach roszad na obwodzie i ich chronologii w drużynie z Salonik pisaliśmy w zapowiedzi pierwszego meczu w Warszawie dwa tygodnie temu.
Nic więc dziwnego że w Iraklisie postanowiono wzmocnić tę formację i wczoraj ogłoszono pozyskanie nowego gracza – Amerykanina Ronaldo Segu (PG, 183/27), który grał w obecnie zawieszonej lidze izraelskiej – w Maccabi Ramat Gan (śr. 16 pkt., 6 as.). W przeszłości rozgrywający występował już w Grecji (był MVP 2. ligi), a także w Lidze Adriatyckiej i Bundeslidze. Segu został już zgłoszony do rozgrywek ENBL, ale czy i w jakim wymiarze minut zagra w środę – trudno przewidzieć. Pewne jest, że ma zastąpić Justina Wrighta-Foremana (G, 183/29), do niedawna niekwestionowanego lidera tego zespołu, po którym na razie nie udało się wypełnić luki.
Poza Segu, trener Lukić na obwodzie może liczyć przede wszystkim na doświadczonego reprezentanta Grecji Dimitrisa Moraitisa (PG, 192/28) – 27 pkt. z AEK, 20 pkt. i 9 as. w Warszawie oraz pozyskanego w trakcie sezonu z Hamburga Justina Edlera-Davisa (G/F, 193/28) – 19 pkt. w Warszawie oraz 13 i 15 w dwóch ostatnich meczach ligowych. Bardzo słabo spisują się za to będący w zespole od dwóch miesięcy Josiah Strong (PG, 193/29), Nikos Tsiakmas (G, 193/27) i rekonwalescent Zaccheus Darko-Kelly (G/F, 198/29). Cole Syllas (SF, 195/26) jest jedynie uzupełnieniem składu.
Wiodące postacie w strefie podkoszowej to grający drugi sezon na naszym kontynencie Chris Smith (PF, 206/27) – 14 pkt. w pierwszym meczu obu drużyn, oraz były gracz Anwilu DJ Funderburk (F/C, 208/29) – punktowy lider drużyny (śr. 13 pkt. w lidze) po odejściu Wrighta-Foremana. Funderburka możemy zobaczyć dość często na pozycji nr 4, obok debiutującego w Europie Lance’a Ware’a (C, 206/25). Rotację podkoszowych uzupełnia Kostas Kampouridis (F/C, 204/27).
W dniu ćwierćfinałowego rewanżu trudno nie wracać do historii sprzed roku. Po zaskakującym zwycięstwie w pierwszym meczu 1/4 finału z Bambergiem, Dziki pojechały do Niemiec z zaliczką aż 21 punktów, jednak o wynik dwumeczu drużyna prowadzona wówczas przez Krzysztofa Szablowskiego drżała do samego końca. Przepustki do turnieju finałowego zapewnił Dzikom Alijah Comithier trudnym rzutem z półdystansu tuż przed końcową syreną.
Ćwierćfinałową serię sprzed roku pamięta… Ronaldo Segu. Był wówczas jeden z ówczesnych liderów bundesligowej drużyny z Bamberga i w dwóch meczach ćwierćfinału zdobył dla niej 27 punktów.
Czy Segu zagra i weźmie rewanż? Czy Dziki będą potrzebowały wykreowania nowego Comithiera? W rundzie zasadniczej obie drużyny także walczyły na boisku w Salonikach – Iraklis wygrał 87:75. Atmosfera meczu na pewno będzie gorąca – Saloniki to miasto, które oddycha koszykówką.
Czekamy na wielkie emocje! Transmisja meczu dostępna będzie na kanale YouTube ENBL.