Finałowy turniej o Puchar Polski to nie tylko walka o najcenniejsze trofeum, po jakie można siegnąć jeszcze w trakcie trwania sezonu, a także przedsmak emocji przed wiosennymi rozstrzygnięciami w playoff. Tym razem to również świetny sprawdzian formy dla kilku zawodników, którzy lada moment będą grać dla reprezentacji Polski w szalenie istotnych meczach z Łotwą w eliminacjach do mistrzostw świata 2027.
To jeden z powodów dla których, powoli już pakując walizki przed wyjazdem do Sosnowca, z największym zainteresowaniem czekam na występ polskich koszykarzy. Nie tylko z powodu ich efektownych akcji i umiejętności sprzedania na parkiecie najsilniejszych stron.
Także ze względu na widoczne słabości, które nie pozwalają im wskoczyć na wyższy poziom!
Jakub Szumert (Orlen Zastal Zielona Góra)
„Jesteś młody, skoczny i chcesz blokować rywali nad obręczą? Takich graczy w PLK nie chcemy. Jak wyjedziesz do NCAA, to będziemy mieli jeden problem z głowy” – po raz drugi w tym sezonie takie przesłanie otrzymał w ostatnich dniach od arbitrów Jakub Szumert.
Po raz pierwszy wydarzyło się to w pierwszym styczniowym meczu Zastalu – na wyjeździe przeciwko Śląskowi Wrocław.
Po raz drugi – w miniony czwartek w Dąbrowie Górniczej.
Obie powyższe akcje zostały przez arbitrów uznane za faule niesportowe.
Czy słusznie? Moim zdaniem nie.
Teraz, zapewne nie tylko ja, jestem ciekawy reakcji 20-letniego podkoszowego, gdy w piątkowym meczu przeciwko Kingowi kosz broniony przez Zastal w podobnej sytuacji spróbuje atakować choćby Anthony Roberts czy Nemanja Popović.
Ciekawostek związanych z występami Jakuba Szumerta będzie jednak zapewne w turnieju w Sosnowcu więcej. Reprezentant Polski imponuje w bieżącym sezonie Orlen Basket Ligi w wielu elementach koszykarskiego rzemiosła i znajduje się w czołówce ligowych magnesów zainteresowania dla kibiców.
Często jednak, właśnie niczym magnes, ściąga na siebie kłopoty związane z popełnianiem zbyt dużej liczby przewinień. W przegranym przez Zastal 86:91 ostatnim meczu w Dąbrowie Górniczej, Szumert po raz czwarty w obecnych rozgrywkach nie dokończył występu z powodu pięciu przewinień. Czy zielonogórski zespół jest w stanie pokonywać ligowych rywali przy jego problemach z nadmiarem fauli?
Statystyka pokazuje, że nie. Zastal przegrał wszystkie cztery mecze, które reprezentant Polski zakończył przedwcześnie. Jak będzie w Sosnowcu?
Jakub Urbaniak (WKS Śląsk Wrocław)
Jakub Szumert jest już ważną częścią reprezentacji Polski, a kimś takim za kilka dni może stać się również Jakub Urbaniak. W listopadowych meczach kadry podkoszowego Śląska zabrakło tylko z powodu kontuzji. Teraz znalazł się w 16-osobowym składzie drużyny narodowej.
Po styczniowym meczu Śląska z Arisem Saloniki o swoich oczekiwaniach względem Urbaniaka wypowiedział się Igor Milicić.
Wspomniana w powyższej wypowiedzi fizyczność jest oczywiście największym atutem 23-letniego podkoszowego. Nietrudno jednak też zauważyć problemy w grze Urbaniaka, które wcale nie zanikają w kolejnych miesiącach sezonu 2025/26.
Największym pozostaje niepewny rzut, co najbardziej widać po statystykach rzutów wolnych i „trójek”. W tym drugim elemencie koszykarz Śląska nawet nieźle zaczął rozgrywki. W pierwszych 13 meczach ligowych trafił 12 z 33 rzutów zza linii 6.75 metra. W ostatnich 5 spotkaniach oddał jednak już zaledwie 6 prób i trafił tylko raz.
Jeszcze gorzej te wskaźniki wyglądały w rozgrywkach EuroCup – tam Urbaniak zanotował zaledwie 16 proc. skuteczności, trafiając 5 z 31 prób z dystansu.
Co to powoduje?
Choćby to, że im dłużej trwa sezon, tym częściej Urbaniak wykorzystywany jest przez trenera Ainarsa Bagatskisa na pozycji „5”. Z jego warunkami fizycznymi, atletyzmem i możliwościami w obronie typu „switch” niewątpliwie w Orlen Basket Lidze sobie na tej pozycji radzi, ale czy tak może być również w meczach pucharowych lub reprezentacyjnych?
Odpowiedź nie wydaje się jednoznaczna.
Być może po turnieju w Sosnowcu będziemy trochę w tej kwestii mądrzejsi?
Jakub Schenk (Energa Trefl Sopot)
W czwartkowym ćwierćfinale Legia Warszawa z Andrzejem Plutą, a w ewentualnym półfinale Arka Gdynia z Kamilem Łączyńskim – tak mogą prezentować się przeciwnicy Trefla Sopot i Jakuba Schenka w Sosnowcu.
Kapitanowi sopockiej drużyny nigdy nie brakuje ambicji i woli walki, ale mecze przeciwko rozgrywającym, którzy w przeciwieństwie do niego znaleźli się w 16-osobowym składzie reprezentacji na zbliżające się wielkimi krokami niebywale ważne mecze przeciwko Łotwie mogą wyzwolić w Schenku jeszcze coś ekstra.
Z perspektywy trenera Mikko Larkasa zapewne najlepiej byłoby, żeby tą wartością dodaną było ograniczenie strat przez lidera Trefla. W wygranym w Wałbrzychu meczu 100:91 z Górnikiem Schenk popełnił ich aż sześć.
Jedna z nich była wręcz kuriozalna.
Rozgrywający sopocian w tym samym spotkaniu zdobył jednak również 20 punktów, w tym 4-krotnie skutecznie przymierzył za 3 punkty. To na pewno element, w którym drugi sezon z rzędu Jakub Schenk czuje się znakomicie. Trafia średnio ponad dwie „trójki” na mecz, na bardzo dobrej, 39-procentowej skuteczności.
Zanotował również 8 asyst, w tym jedną do Kenny’ego Goinsa, która powinna zakręcić się w okolicach ligowego TOP 10 tygodnia.
Dwie tak diametralnie różne akcje w jednym spotkaniu? Truizmem będzie stwierdzenie, że losy Trefla w Sosnowcu w dużej mierze będą zależeć od tego, którą z twarzy rozgrywającego Trefla będziemy częściej widzieć na parkiecie.
Za nami prezentacja trzech Jakubów. Przepraszając kolejnych – szczególnie Nizioła i Garbacza – zapewniam jednak, że to jednak nie dobór imienia był kluczowy w doborze postaci.
Andrzej Pluta (Legia Warszawa)
Rozgrywającego Legii Warszawa zabrakło z powodu problemów zdrowotnych w listopadowych meczach reprezentacji. Teraz Andrzej Pluta wraca do kadry Igora Milicicia i kilka dni przed meczami przeciwko Łotwie będzie jednym z polskich graczy obserwowanych w Sosnowcu wręcz pod mikroskopem.
Jeszcze w listopadzie wydawało nam się, że Pluta może być jednym z poważnych kandydatów do nagrody MVP sezonu 2025/26. W połowie lutego, w kolejnej wersji tego typu artykułu, 25-letni rozgrywający w tym gronie by się już nie znalazł. Cały cały czas pozostaje jednak kluczową postacią Legii.
Aktualni mistrzowie Polski przyjadą do Sosnowca pokrzepieni cenną, wyjazdową wygraną w 83:75 w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie zwyciężyli dopiero jako drugi zespół w bieżącym sezonie. Pluta w ciągu 33 minut trafił 4-krotnie zza linii 6.75 metra i zdobył 14 punktów. Zanotował także 5 asyst.
Co najważniejsze, zarówno polski rozgrywający, jak i cały zespół Legii wytrzymał ciśnienie w 4. kwarcie, gdy na niecałe 2 minuty przed zakończeniem spotkania przewaga Legii zmalała do zaledwie 3 punktów (72:75).
Takich zaciętych meczów można spodziewać się również w Sosnowcu. Decyzje Andrzeja Pluty w decydujących akcjach mogą rozstrzygać o końcowym losie warszawskiej drużyny.
Anthony Roberts (King Szczecin)
– Anthony pracuje bardzo ciężko nad swoim rzutem, przed każdym treningiem oddaje po 150 celnych z różnych pozycji. Wierzę, że jego lepsza skuteczność jest kwestią niedalekiej przyszłości – powiedział mi trener Kinga Szczecin Maciej Majcherek, gdy rozmawiałem z nim przy okazji pisania artykułu o Quanie Jacksonie.
Od czasu tamtej rozmowy, w dwóch kolejnych rozegranych meczach, Anthony Roberts trafił 8 z 16 oddanych rzutów zza linii 6.75 metra. To oczywiście bardzo mała próbka, a w całym sezonie Amerykanin ma zaledwie 29 proc. skuteczności w tym elemencie, ale być może pokazuje, że rzeczywiście w tym aspekcie są widoki na poprawę.
Jeżeli w Sosnowcu obwodowy Kinga potwierdzi zwyżkę formy w rzutach dystansowych, to szanse szczecińskiej drużyny na walkę o końcowy triumf w Pucharze Polski momentalnie wzrosną. Dużą jakość w defensywie i efektowne wykańczanie akcji prezentuje on przecież zawsze. Ostatnio w bolesny sposób przekonali się o tym koszykarze Anwilu Włocławek.