1. WKS Śląsk Wrocław (15 zwycięstw – 5 porażek)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 3
Chociaż wrocławianie od kilku tygodni grają bez kontuzjowanego Kadre Graya – najlepszego strzelca (15.7 pkt) i podającego (6.6 as.) zespołu, a w finałowym turnieju o Puchar Polski odpadli w półfinale po porażce z Zastalem – to na ligowych parkietach kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa.
Z ostatnich 9 spotkań wygrał aż 8, więc trudno mówić o przypadku.
Prowadzona przez Ainarsa Bagatskisa drużyna w tym momencie wydaje się być po prostu głównym kandydatem do zdobycia tytułu mistrzowskiego, choć też jednocześnie niekoniecznie do pierwszego miejsca po sezonie regularnym. Przewaga w tabeli jest niewielka, a terminarz wrocławian wcale nie rozpieszcza – z pozostałych im do rozegrania 10 spotkań aż 8 rozegrają na wyjeździe, m.in. w Szczecinie (to już w najbliższy poniedziałek), Warszawie, Włocławku i Zielonej Górze.
2. Energa Trefl Sopot (14-7)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 2
Zdobywcy Pucharu Polski najprawdopodobniej do końca sezonu regularnego radzić sobie będą musieli bez kontuzjowanego Jakuba Schenka. Pierwsze dwa mecze bez swojego kapitana wygrali – najpierw w finale turnieju w Sosnowcu z Zastalem, a następnie, po odrobieniu 17 punktów straty, w ligowym meczu w Gliwicach.
Czy są w stanie kontynuować zwycięską serię bez głównego rozgrywającego? Trudno przewidzieć. W Gliwicach duet Kasper Suurorg – Dylan Addae-Wusu zdobył wspólnie 44 punkty. Zwłaszcza Estończyk sygnalizuje w ostatnich meczach wyraźną zwyżkę formy.
Sopocianie są również gotowi na zatrudnienie siódmego obcokrajowca. Po kontuzji Schenka ciężar poszukiwań przesunął się z pozycji 3-4 właśnie na zawodników typowo obwodowych.
3. Legia Warszawa (14-7)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 4
Aktualny mistrz Polski stopniowo powoli, stopniowo zbliża się do mistrzowskiej formy. Gdyby nie to, że Legia przegrała wszystkie 3 mecze w tym sezonie z Treflem, byłaby w naszym rankingu obecnie druga – ten zespół nabiera rozpędu, skradając się do rywali wciąż wyprzedzających go w tabeli.
Warszawski zespół po raz kolejny w obecnych rozgrywkach stracił z powodu kontuzji Matthiasa Tassa, ale trener Heiko Rannula nawet bez swojego rodaka ma do dyspozycji 6 innych obcokrajowców.
Rośnie także forma Andrzeja Pluty, który najwyraźniej przetrwał problemy zdrowotne z przełomu roku i wydaje się gotowy do walki o najwyższe cele. Dużą moc Legia pokazała w miniony weekend we Włocławku, gdzie pewnie pokonała Anwil 91:83. a Pluta zdobył 21 punktów, po drodze trafiając aż 6-krotnie zza linii 6.75 metra.
4. King Szczecin (15-6)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 5
Chociaż Szczecinianie mają o jedną porażkę mniej od Trefla i Legii, to dla nas wciąż nie sprawiają wrażenia tak klasowego zespołu jak te z Sopotu i Warszawy.
King jest dopiero 7. w Orlen Basket Lidze w rankingu efektywności – ich NetRrg wynosi zaledwie plus 2.7. Beż zaskoczeń. Prowadzony przez Macieja Majcherka zespół w dół ciągnie słaba ofensywa – King zdobywa tylko 110 punktów na 100 posiadań, co daje mu dopiero 12. miejsce w lidze.
Nie przeszkadza mu to jednak wygrywać zdecydowanej większości spotkań – zwyciężył w 6 z ostatnich 7 meczów w lidze i taki wynik wypada docenić miejscem w Top 4. Najczęściej Szczecinianie wygrywają ich końcówkach – od 7 grudnia nie uczestniczyli w spotkaniu, który zakończyłoby się różnicą przekraczającą 10 punktów.
Trwa adaptacja pozyskanego niedawno Malcolma Dandridge’a, który uzupełnił skład w strefie podkoszowej.
5. Dziki Warszawa (13-8)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 6
W zaawansowanych statystykach wyżej od Kinga są choćby Dziki, chociaż w ich przypadku w pewnym stopniu zostały one zaburzone szokującą wygraną (różnicą 40 punktów!) pod koniec stycznia w Sopocie. Tamten mecz był debiutem Darnelle’a Edga. Amerykanin zdobył wtedy 26 punktów, a w kolejnych meczach też udowodnił swoją wartość i na dzisiaj wydaje się jednym z najlepszych ligowych transferów przeprowadzonych w trakcie sezonu.
Wciąż znakomity pozostaje Landrius Horton. W klasyfikacji najlepszych strzelców Amerykanin ze średnią 20.7 pkt ustępuje tylko Chavaughnowi Lewisowi (21.0). Cały czas imponuje także skutecznością rzutów z dystansu ≠ Horton trafia ponad 3 „trójki” na mecz ze skutecznością przekraczającą 43 procent.
6. Orlen Zastal Zielona Góra (11-10)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 9
„Zielonogórski Ekspress” nadawał mocne tempo w finałowym turnieju o Puchar Polski, gdzie uległ dopiero w decydującym o końcowym triumfie meczu z Treflem. Podopieczni Arkadiusza Miłoszewskiego w lidze przegrali jednak dwa ostatnie spotkania i śmiało można napisać, że zarówno porażka w Dąbrowie Górniczej, jak i przegrana na własnym parkiecie z Kingiem były sporym rozczarowaniem.
Stałym elementem w Zastalu w sezonie 2025/26 są niestety problemy z plecami podstawowych zawodników. Z tego powodu mecze opuszczali już Chavaugn Lewis i Andrzej Mazurczak, a ostatnio poza grą był także Jakub Szumert.
Zdrowy zespół zielonogórski wciąż uważamy jednak za potencjalnego kandydata do gry w półfinale. Szczególnie jeżeli uda się wzmocnić strefę podkoszową, z której z powodu kontuzji do końca sezonu wypadł Malijczyk Sagaba Konate.
7. Anwil Włocławek (11-10)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 10
Po ponad dwumiesięcznej serii meczów poza Halą Mistrzów, Anwil rozczarował swoich kibiców w przegranym 83:91 spotkaniu z Legią. Po raz kolejny pokazał, że w obecnym składzie personalnym nie jest w stanie wygrywać z najsilniejszymi drużynami Orlen Basket Ligi.
Dobitnie potwierdza to bilans 0-5 w starciach z czterema najlepszymi ekipami tego power rankingu.
Największa bolączka Anwilu? Wciąż gra w defensywie. Od czasu objęcia zespołu przez Ronena Ginzburga uległa nieznacznej poprawie – włocławski zespół tracił w tym czasie o 4 punkty mniej na 100 posiadań niż wcześniej, ale wciąż w tej klasyfikacji zajmuje dopiero 11. pozycję w PLK (DRTg=115.4).
Legia to bezlitośnie obnażyła. Szczególnie w grze 1 na 1 przeciwko graczom obwodowym.
8. MKS Dąbrowa Górnicza (10-11)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 11
MKS jest jedynym zespołem ekstraklasy, który ma aż ośmiu obcokrajowców z obowiązującymi kontraktami – w meczu może występować ich sześciu, zatem trener Artur Gronek przed każdym spotkaniem ma spory ból głowy. Szczególnie ciasno jest na pozycjach 1-2, ale jednocześnie brakuje tam jednej, mocniejszej opcji, na którą obok Luthera Muhammada mogliby w Dąbrowie Górniczej liczyć w każdym spotkaniu.
Pod wodzą Gronka MKS wygrał 6 jednak z 10 ostatnich spotkań. W dużej mierze wydarzyło się to za sprawą szybszego tempa i lepszej gry w ataku, w której zespół z Dąbrowy Górniczej poprawił się o prawie 6 punktów na 100 posiadań.
9. Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wlkp. (11-10)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 8
8 zwycięstw w 10 meczach na własnym parkiecie i tylko 3 wygrane w 11 spotkaniach wyjazdowych – tak duży rozrzut pomiędzy meczami we własnej hali, a obiektami rywali nie pozwala ekipie z Ostrowa Wielkopolskiego przebić się w jeszcze wyższe rejony tabeli.
Miniony weekend był jednak dla Stali udany. Wygrana 93:78 z PGE Startem Lublin nie tylko była już 11. triumfem w sezonie, ale też udało się tego dokonać w trudnych okolicznościach debiutów i powrotów. Zaledwie kilka dni po przylocie do Polski amerykański środkowy Efton Reid zdobył 11 punktów i zebrał 10 piłek. 2 punkty w ciągu 9 minut zdobył za David Brembly, który po serii poważnych kontuzji powrócił na ligowe parkiety po 672 dniach.
10. AMW Arka Gdynia (12-8)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 1
Bardzo bolesny spadek.
Gdynianie byli liderem naszego świątecznego power rankingu, jednak od tamtego momentu wiele się w ich zespole zmieniło. Niekoniecznie na lepsze. Największym niewypałem okazał się transfer Marcusa Weathersa, któremu po zaledwie 4 meczach podziękowano za grę. Obecnie Arka notuje w Orlen Basket Lidze serię 4 przegranych z rzędu i w zaplanowanym na najbliższy poniedziałek derbowym meczu z Treflem nie będzie jej łatwo tej passy przerwać.
Ma w tym pomóc francuski obwodowy Milan Barbitch, który zadebiutował w przegranym w Warszawie 84:94 meczu z Dzikami. 24-latek nie trafił żadnego rzutu z gry, ale wykonał aż 12 rzutów wolnych (trafił 8), zanotował także 6 zbiórek i 7 asyst. Uwaga: potencjalny kandydat do triple-double!
11. Górnik Zamek Książ Wałbrzych (11-10)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 7
Wałbrzyszanie są kolejnym w ostatnich tygodniach zespołem, który z powodu kontuzji musiał poszukać wzmocnień na rynku transferowym – ostatecznie w miejsce Ike’a Smitha do zespołu sprowadzono Ryana Taylora, który w poprzednim sezonie występował w Anwilu.
Amerykanin od razu pokazał się z dobrej strony. W dwóch pierwszych występach zanotował łącznie 34 punkty, chociaż trenera Andrzeja Adamka mogły zmartwić zaledwie 2 zbiórki w ciągu 37 minut spędzonych łącznie na parkiecie.
Wszystkie osoby związane z Górnikiem zmartwił na pewno też przebieg wtorkowych derbów we Wrocławiu – Śląsk zdobył aż 83 punkty w 30 minut i ostatecznie bardzo łatwo wygrał 100:75.
12. Energa Czarni Słupsk (7-14)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 14
4 mecze, 2 zwycięstwa, 2 porażki – tak przedstawia się bilans Czarnych od kiedy na ławce trenerskiej Łotysza Robertsa Stelmahersa zastąpił Chorwat Ivica Skelin. Nowy szkoleniowiec niewątpliwie pozytywnie wpłynął na zespół, a w porównaniu z poprzednikiem najbardziej rzuca się w oczy większa różnorodność taktyk i matchupów, z których stara się korzystać Skelin.
Czarni mają drugą, najgorszą defensywę w lidze – tracą ponad 117 punktów na 100 posiadań. Pod nowym trenerem ten wynik jest o ponad 3 punkty lepszy i to właśnie postawa w obronie może być kluczem w najbliższym spotkaniu Słupszczan, którzy w czwartek zagrają w Krośnie przeciwko Miastu Szkła. Jeżeli wygrają, to z zapasem 5 porażek mniej od drużyny z Podkarpacia będą już bliscy zapewnienia sobie utrzymania w Orlen Basket Lidze.
13. Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń (8-13)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 13
Ostatnie dni nie były, delikatnie mówiąc, specjalnie udane dla toruńskiej drużyny. Najpierw spadła na nią rzadko spotykana plaga urazów i kontuzji, a najpoważniejszy z nich wyłączył z gry do końca sezonu Amerykanina Noah Thomassona – najlepszego strzelca zespołu (15.8 pkt). Twarde Pierniki w mocno kadłubowym składzie pojechały na mecz do Słupska, gdzie niespodziewanie były bardzo blisko zwycięstwa – zabrał je im jednak Chico Carter, który trafił za 3 punkty równo z syreną regulaminowego czasu.
Czy będzie lepiej? Może być! W kolejnym spotkaniu, przeciwko Stali w Ostrowie Wielkopolskim moc obwodu toruńskiej ekipy powinien podnieść 31-letni Isaiah Cousins, który przynajmniej w teorii wydaje się godnym zastępcą Thomassona. Nierozwiązanym problemem toruńskiej ekipy pozostaje jednak gra w defensywie. Twarde Pierniki w tym elemencie są najgorsze w Orlen Basket Lidze (DRTg=117.8).
14. Tauron GTK Gliwice (5-16)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 15
6 meczów rozegranych, 2 zwycięstwa i 4 porażki – to bilans GTK od kiedy trenerem został Serb Nebojsa Vidić. Postęp w grze gliwickiej drużyny jest w tym czasie widoczny, choć wciąż brakuje większej liczby zwycięstw. Niezależnie, jak sensacyjne by nie były wygrane z Anwilem i Śląskiem, to wciąż za każdą z nich gliwicki zespół dostał tylko po 2 punkty.
Serbskiemu trenerowi nie udało się poprawić obrony GTK, widać za to postęp w ataku. Duża w tym zasługa Kuby Piśli, który w 6 spotkaniach pod dowództwem Vidicia zdobywał średnio po 14 punktów w meczu i 16-krotnie trafił za 3 punkty.
Pomaga również oczywiście obecność Ivana Almeidy, który w 4 występach zdobył łącznie 61 punktów.
15. PGE Start Lublin (7-14)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 12
Powrót do Lublina Courtneya Rameya oznacza kolejne w bieżącym sezonie przetasowania w ekipie Startu. Czy będzie to w końcu zmiana na lepsze? Można mieć wątpliwości, gdzy w obecnym składzie lubelskiej drużyny mocno zaburzona jest liczba graczy formacji obwodowej i podkoszowej. Problem w polu 3 sekund stał się jeszcze bardziej palący w miniony weekend, gdy ścięgno Achillesa zerwał Roman Szymański.
Trener Wojciech Kamiński ma w tym momencie do dyspozycji 7 obcokrajowców. W przegranym wyraźnie meczu w Ostrowie pauzował środkowy Bryan Griffin, jednak kontuzja Szymańskiego, a także 15 zbiórek w ataku rywali, powinny spowodować, że w kolejnych spotkaniach to raczej jeden z graczy obwodowych będzie otrzymywał dzień wolny.
16. Miasto Szkła Krosno (3-18)
Miejsce w poprzednim power rankingu: 16
Mimo wielu zmian w składzie beniaminek nie jest w stanie nawiązać punktowego kontaktu z wyżej sklasyfikowanymi rywalami i nieuchronnym krokiem zbliża się do powrotu na parkiety 1-ligowe. Jedną z ostatnich szans na zachowanie ligowego bytu będzie czwartkowe spotkanie przeciwko Czarnym Słupsk. Krośnianie będą mogli zmniejszyć straty do rywali do 3 porażek, a w przypadku wygranej różnicą co najmniej 5 punktów okazać się także lepszym zespołem w dwumeczu.
W drużynie Miasta Szkła pozostało tylko dwóch obcokrajowców z tych, którzy rozpoczynali sezon 2025/26 na Podkarpaciu. Największą gwiazdą drużyny w ostatnich tygodniach został amerykański skrzydłowy Jairus Hamilton, który średnio zdobywa 20.1 punktu i zbiera 8.3 piłki na mecz, a dodatkowo trafia za 3 punkty ze skutecznością 42 procent.