Strona główna » Polscy koszykarze w ćwierćfinale EuroBasketu! Ponitka i Loyd nie pozwolili naszej kadrze umrzeć

Polscy koszykarze w ćwierćfinale EuroBasketu! Ponitka i Loyd nie pozwolili naszej kadrze umrzeć

0 komentarzy
Cóż to były za męczarnie! Rywal rozpoczął mecz świetnie i długo prowadził, ale to my mieliśmy w niedzielę na boisku dwóch najlepszych koszykarzy, więc ostatecznie pokonaliśmy w 1/8 finału EuroBasketu Bośnię i Hercegowinę 80:72. We wtorek będziemy walczyć z Turcją o awans do strefy medalowej!

Nie bójmy się wielkich słów, gdy są adekwatne – to gigantyczny sukces polskiej koszykówki!

Reprezentacja seniorska kraju, którego grupy młodzieżowe od lat regularnie balansują między dywizją A i B, czyli – w dużym skrócie plasują się na miejscach 14-20 w Europie – po raz drugi z rzędu zagra w ćwierćfinale mistrzostw Europy.

To pierwszy taki sukces naszej męskiej koszykówki od lat 1979-81, gdy konkurencja na Starym Kontynencie była nieporównywalnie mniejsza, a w turnieju finałowym występowało zaledwie 12 drużyn.

O stylu wywalczenia tego awansu po latach nikt nie będzie pamiętał. Ba, pewnie już jutro zapomnimy o tym, że mecz 1/8 finału z Bośnią i Hercegowiną rozpoczęliśmy fatalnie, a później popełniając po drodze wiele błędów musieliśmy rywali przez niemal trzy kwarty gonić.

Nie będziemy pamiętać o tych 16 punktach niemal 37-letniego Johna Robersona, które Amerykanin rzucił nam dość bezkarnie w pierwszej połowie. Szybko zapomnimy też, że uraz, którego doznał w czwartej kwarcie też naszej drużynie w wygranej nie przeszkodził, bo Roberson grając przeciwko wyższym obrońcom po przerwie ewidentnie oddychał już rękawami.

Zapomnimy także o tym, że już po pierwszej połowie – jeszcze przegranej 40:44 – pozostaliśmy w grze o zwycięstwo tylko dzięki świetnej grze duetu liderów. Mateusz Ponitka i Jordan Loyd zdobyli dlka nas wówczas 28 z 40 punktów.

Będziemy pamiętać za to długo szarżę Ponitki z trzeciej kwarty, gdy kilkoma akcjami po obu stronach boiska niemal w pojedynkę odrobił wciąż niemal 10-punktową stratę.

Będziemy pamiętali, że – podobnie jak w pierwszym meczu EuroBasketu ze Słowenią – w drugiej połowie w kluczowym momencie nasz superduet liderów otrzymał wsparcie od trzeciego muszkietera i ponownie był nim Andrzej Pluta junior.

Będziemy też pamiętać zimną krew Loyda, z którą Amerykanin z polskim paszportem z zimną krwią wypunktował rywala w decydujących momentach czwartej kwarty.

Reszta – 37 minut niezmordowanego Michała Sokołowskiego, cennych (zaledwie!) 16 Dominika Olejniczaka (7 punktów, 9 zbiórek) czy ważne 13 Przemysława Żołnierowicza (6 zbiórek) – była też ważna, ale jednak mniej istotna. O słabszych występach kilku innych graczy chwilę po takim sukcesie można bez problemów milczeć.

Na dłużej zostanie nam w pamięci tylko wynik końcowy. 80:72.

Szalenie cenne zwycięstwo w meczu, który tak długi nie układał się po naszej myśli.

Zazwyczaj w koszykówce jest tak, że jak masz na boisku w swoim składzie dwóch najlepszych koszykarzy, wygrywasz. My ich w niedzielę mieliśmy.

Mateusz Ponitka i Jordan Loyd dali naszej kadrze awans don ćwierćfinału, w którym we wtorek zagramy z Turcją o to, by – po raz pierwszy od 54 lat – drugi turniej z rzędu zakończyć w Top4.