Ten mecz się oglądało świetnie nie tylko ze względu na sportową dominację naszej drużyny. Nie mniej ważne od efektownych wsadów Dominika Olejniczaka, czy Michała Sokołowskiego, a nawet kolejnych skutecznych akcji Jordana Loyda, były tak często powtarzające się uśmiechy i gesty triumfu.
Po piątkowym horrorze w Rydze ten mecz był niczym film familijny przeznaczony dla najmłodszych!
Polacy dominowali od samego początku, gdy dali piękny popis zespołowej koszykówki i szybko wybili rywalom z głowy myśli o możliwości sprawienia niespodzianki. Tempa po genialnym występie w Rydze nie zwalniał Jordan Loyd i już w pierwszych 20 minutach zdobył 15 ze swoich 21 punktów. Świetnie grał też Dominik Olejniczak, który po dwóch kwartach miał już w swoim dorobku 10 punktów i 6 zbiórek, a dzięki zespołowemu wysiłkowi wciąż dobrze ograniczaliśmy poczynania najważniejszych zawodników rywali.
Najlepszym podsumowaniem gry naszej ekipy był TEN wsad Olejniczaka. Jeden z lepiej zbierających graczy ligi włoskiej zerwał tym zagraniem niejednego oglądającego mecz w domu kibica z fotela/kanapy. Rywal został posłany na deski.
Po zmianie stron Łotysze próbowali się otrząsnąć i nawiązywać walkę. Mozolnie odrabiali straty, ale Polacy grali zbyt pewnie i dojrzale, by im pozwolić w którymkolwiek z momentów nawiązać realną walkę o zwycięstwo. W niedzielny wieczór byliśmy tak mocni, że nie zaszkodziły nam jedynie 23 minuty spędzone na boisku przez Mateusza Ponitkę, który miał problemy z nadmiarem przewinień.
Nie przeszkodziło to naszemu kapitanowi, by i w tym limitowanym czasie zbliżyć się do triple-double (9 punktów, 8 asyst, 7 zbiórek). Jeśli tak ma wyglądać słabszy mecz Ponitki w kadrze, bierzemy to w ciemno. Tym razem dużo lepiej niż w piątek wypadł drugi z naszych liderów, Michał Sokołowski (20 punktów, 8 zbiórek). Trener Igor MIlicić ewidentnie od początku do końca uważał go za sportową podporę drużyny – „Sokół” na boisku spędził ponad 38 minut!
Dzięki tej wygranej Polacy nie tylko są jednym z zaledwie trzech drużyn obok Hiszpanii i Turcji bez porażki, ale także pierwszym zespołem europejskich eliminacji do MŚ 2027 z kompletem czterech zwycięstw!
Biorąc pod uwagę, że dwa kolejne mecze kończące pierwszą fazę eliminacji rozegramy ze słabszymi drużynami Holandii i Austrii, szanse na idealny bilans 6-0 mamy naprawdę duże, by nie rzecz ogromne. W kolejnej rundzie czeka nas jeszcze sześć meczów z zespołami Niemiec, Chorwacji i Izraela. Przy komplecie zwycięstw z 1. rundy, do szczęścia i zapewnienia sobie awansu mogłoby nam wówczas wystarczyć nawet 1-2 zwycięstwa.
Inna sprawa, że na chwilę obecną możemy się ich spodziewać więcej. W niedzielę w Gdyni Polacy sprawiali wrażenie drużyny, która naprawdę polubiła wygrywanie i takiej, która nie ma zamiaru zwalniać tempa.