– Ligowy YouTube w sobotę będzie pokazywał interesujący mecz Trefla z Dzikami. Larkas kontra Legovich, Scruggs przeciwko Hortonowi. Do tego obie drużyny grają w wysokim tempie. Na ten mecz warto zerknąć – taką wiadomość wysłałem w piątkowe popołudnie do kilku zagranicznych znajomych ze świata trenerów, skautów i agentów.
Cóż, nie był to mój moment chwały.
Warszawski zespół nie tylko wygrał i odrobił 6-punktową stratę z przegranego 80:86 spotkania w 1. rundzie, ale dokonał rzadko spotykanej deklasacji w starciu dwóch w teorii wyrównanych zespołów.
To nie jest błąd w druku – skończyło się na 64:104
Pod względem rozmiarów wygranej to najbardziej szokujący wynik w Orlen Basket Lidze od grudnia 2023 roku, gdy Stal Ostrów rozgromiła Śląsk Wrocław 108:51.
Pomijając różnicę punktową, to robi wrażenie sam jej fakt w wykonaniu gości, którzy na początku listopada wygrali również w Gdyni – Arkę pokonali 96:78.
Oba trójmiejskie zespoły w bieżącym sezonie we własnych halach poniosły łącznie tylko 5 porażek w 18 rozegranych spotkaniach. Aż dwie z nich były zasługą zespołu prowadzonego przez Marco Legovicha.
Przypadek? Nie sądzę.
Wszedł jak prawdziwy Dzik
22 punkty w ciągu 16 minut gry, w tym trafione wszystkie 5 rzutów za 3 punkty – w ten niesamowity sposób z naszą ligą w pierwszej połowie meczu w Sopocie przywitał się Darnell Edge, który zaledwie kilka dni wcześniej zastąpił w warszawskim zespole sprzedanego do KK Bosna Dontaya Caruthersa.
– Fajny gracz, ale w naszej lidze lepiej funkcjonował jako drugi ballhandler niż ten główny – napisano mi z Izraela, gdy sprawdzałem tam opinie o Edge’u.
W meczu w Sopocie nie było tego jednak w grze Amerykanina widać, o czym choćby świadczy 5 asyst i 6 wymuszonych fauli przy zaledwie 1 popełnionej stracie.
Nowy nabytek Dzików jest siódmym obcokrajowcem zgłoszonym w bieżącym sezonie przez warszawski klub, co według ligowego taryfikatora kosztuje 45 tysięcy złotych. Ten wydatek z nawiązką zrekompensowała jednak sprzedaż Caruthersa, za którego bośniacki klub zapłacił około 30 tysięcy dolarów. Klubowa księgowa się ucieszyła.
Z kim zagrają w kolejnej kolejce Dziki? Z Górnikiem Wałbrzych, który na pewno będzie wygłodniały gry po dwutygodniowej przerwie spowodowanej przełożeniem meczu ze Śląskiem Wrocław.
Zapowiada się fajny test dla obu stron. Edge po raz kolejny zmierzy się z czołową defensywą w Orlen Basket Lidze, a trener Andrzej Adamek – bogatszy o przykre doświadczenie sopocian – będzie miał więcej materiału na przygotowanie optymalnej defensywy przeciwko nowemu zawodnikowi Dzików.
Oho, widzę, że także to spotkanie też będzie pokazywał ligowy kanał YouTube. Warto ponownie męczyć zagranicznych znajomych?
Sopockie schabowe
Co w grze Dzików zaimponowało mi w sobotnie popołudnie najbardziej? To na pewno mocna gra do końcowej syreny! Mimo prowadzenia różnicą 24 punktów po 30 minutach, goście także w ostatniej kwarcie nie zwolnili tempa i wygrali ją 30:14.
Nie było w tym przypadku.
To wypowiedź włoskiego szkoleniowca z ubiegłego tygodnia, gdy jego zespół przegrał 14:31 w ostatnich 10 minutach spotkania z Miastem Szkła Krosno.
Efekt wyciągnięcia wniosków?
Sopoccy koszykarze zostali w sobotę ubici tak mocno, jak mięso na kotlety, które przygotowywałem tuż przed rozpoczęciem pisania tego odcinka „Kulis”.
Na konferencji prasowej pytania do włoskiego szkoleniowca dotyczyły głównie wyboru właśnie Darnella Edge’a jako następcę Caruthersa. Czemu akurat on?
Mnie zaciekawiła także obrona strefowa często stosowana przez warszawski zespół w Sopocie. Było to o tyle zaskakujące, że Dziki do tej pory korzystały z niej niechętnie, a Trefl to przecież jeden z najlepiej rzucających z dystansu zespołów PLK.
Wielu ligowych trenerów właśnie z tego powodu skreśliłoby taki pomysł już na etapie wstępnych sugestii.
Włoch ze swoim sztabem jednak zaryzykował i został za to sowicie wynagrodzeni – sopocianie trafili zaledwie 5 „trójek” na 28 prób.
Upraszczanie końcowego zwycięstwa gości tylko do tego elementu byłoby jednak gigantycznym nieporozumieniem. Dziki były lepsze wszędzie.
„Cieszę się, że zagramy w Murcii”
Co może powiedzieć szkoleniowiec, którego zespół trafia 20 z 67 rzutów z gry, 19 z 30 wolnych i przegrywa na swoim parkiecie różnicą 40 punktów? Jeżeli nie jest jakimś furiatem, który z rana zrobi karne treningi na plaży, to raczej niewiele.
Wspominałem już kiedyś, że lubię słuchać fińskiego trenera sopocian, gdy ma okazję do bycia zgryźliwym. Sobotni mecz był jednak zbyt jednostronny, by pastwić się nad swoimi koszykarzami. To sugeruje sporą samoświadomość Larkasa. Fin wie, że przy problemach zdrowotnych jest to trudny moment dla jego drużyny.
Zaskoczyła mnie tylko radość z czekającego Trefla wyjazdu do Murcii. Rozumiem, że w Hiszpanii jest obecnie ciut cieplej niż nad polskim morzem i odczuwalnym minus 25 stopni, ale mimo wszystko…
17 grudnia sopocki zespół wizualnie zagrał jeden z najlepszych meczów w obecnym sezonie, a i tak uległ przedstawicielowi ACB 77:93. Rewanż na parkiecie rywala, ze skróconą rotacją w której Szymon Nowicki jest ósmym graczem?
– A co mamy zrobić? Przecież nie uciekniemy przed nimi ze strachu do pobliskiego lasu – powiedział kiedyś świętej pamięci Orest Lenczyk, gdy z zespołem GKS-u Bełchatów przyjechał do Krakowa na mecz piłkarskiej ekstraklasy z bardzo mocną wtedy Wisłą.
Po czym jego zespół ten mecz wygrał.