Strona główna » Novak zatopił Arkę! Gdyńska seria zwycięstw przerwana przez Kinga. Nowym liderem Trefl
PLK

Novak zatopił Arkę! Gdyńska seria zwycięstw przerwana przez Kinga. Nowym liderem Trefl

0 komentarzy
Jak już w końcu zaczął trafiać – nie mógł przestać. Często pudłujący wcześniej rzuty w tym sezonie Jovan Novak w sobotę został bohaterem Kinga! Serbski rozgrywający trafił trzy “trójki” w końcówce, topiąc lidera PLK i przerywając jego serię 5 wygranych z rzędu. Ligowy szlagier nie rozczarował!

King po ostatnich dwóch porażkach z drużynami z czołówki (Trefl, Górnik) może sobie w końcu dopisać do kolekcji zwycięstwo z liderem PLK (90:81).

Arka Mantasa Cesnauskisa przyjechała do Szczecina z najdłuższą serią zwycięstw w PLK i od początku nie mogliśmy narzekać na brak emocji czy też widowiskowych zagrań. Wsady Anthony’ego Robertsa oraz “trójki” szczecinian (6/10 w 1. kwarcie) dały gospodarzom aż 33 punkty w pierwsze 10 minut.

Rywale nie pozostawali jednak dłużni, zaczęli mecz na równie dobrej skuteczności co King, zdobywając tylko o 6 punktów mniej.

– Zrobiliśmy dużo błędów, otworzyliśmy na początku meczu ich wszystkie opcje. Plan nie wyszedł. Wszystko to, co robiliśmy przez tydzień… Dzisiaj nic z tego nie zostało wykonane – narzekał po meczu trener Arki.

Kłopoty z faulami Kresimira Ljubicicia (4 minuty, 4 punkty i 3 faule już w I połowie) nie pomagały Arce, która przeciwko mobilnemu środkowemu Nemanji Popoviciowi w wielu sytuacjach była zmuszona wysyłać do boju mającego siłą rzeczy lata świetności za sobą Adama Hrycaniuka.

Szybkie tempo gry i grad punktów? Obaj trenerzy prędko wybili ten pomysł swoim zawodnikom z głów. Już w drugiej kwarcie gra została sprowadzona do poziomu bardziej błotnego, w którym koszykarze obu drużyn szukali fauli przeciwnika.

Rasowi strzelcy – Noah Freidel oraz Jakub Garbacz – weszli w meczu zupełnie inaczej. Snajper Kinga, w wielu momentach bardziej zawodzący, w tę sobotę rozpoczął punktowanie Kinga od dwóch “trójek” i tego dnia z 19 punktami okazał się najlepszym strzelcem swojego zespołu. Z kolei reprezentant Polski pierwsze punkty zdobył dopiero w drugiej połowie, w całym meczu uzbierał ich tylko 10 (2/6 za trzy).

Główną postacią ofensywną gdynian nie byli nawet amerykańscy łowcy punktów, ale Einaras Tubutis (19 punktów i 8 zbiórek). Zwykle znajdował się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie ze skutecznością na poziomie 50 proc. zza łuku

Trzy pierwsze kwarty padały łupem ekipy Macieja Majcherka, ale w czwartej przyjezdni próbowali odrabiać straty. Do pewnego momentu skutecznie, gdy dwukrotnie punkty na wagę remisu zdobywał Ljubicic.

Gdy mogło się już wydawać, że losy spotkania rozstrzygną się dopiero w ostatnich sekundach, piłka w zaczęła jeszcze częściej trafiać w ręce Jovana Novaka. Serb podchodził do końcówki z 6 punktami na koncie przy skuteczności 1/1 z dystansu, a skończył ją z 15 punktami przy 4/4. Jego trzy celne rzuty z kolanka zza linii 6,75 metra wskazały zwycięzcę meczu.

– Zagraliśmy fajną, zespołową koszykówkę. Zanotowaliśmy jedynie 5 strat przy 23 asystach. Przestrzegaliśmy naszych zawodników, że Arka żyje z kontrataków. Zwycięstwo to zwycięstwo, cieszymy się z niego – podsumował występ Kinga trener Maciej Majcherek.

Aha, Novak oprócz 15 punktów miał też 12 asyst przy zaledwie 2 stratach. Tym razem to on przyćmił Kamila Łączyńskiego (28 minut, 5 asyst, 3 straty). Ostatnią serię pięciu zwycięstw Arka zaliczyła na początku 2019 roku, gdy wygrała aż 11 (!) ligowych meczów z rzędu. Wówczas też jej zwycięską passę przerwał King.

Dzięki wygranej szczecinianie awansowali z wynikiem 8-3 na pozycję wicelidera tabeli, wyprzedzając swojego sobotniego rywala. Na pierwsze miejsce przebił się, mimo sobotniej porażki w Toruniu, Trefl Sopot.