Strona główna » Milicić o zwycięskim rzucie Loyda: To nie była przypadkowa akcja! Dawała nam punkty w tym meczu już wcześniej

Milicić o zwycięskim rzucie Loyda: To nie była przypadkowa akcja! Dawała nam punkty w tym meczu już wcześniej

0 komentarzy
– To nie była przypadkowa akcja – mówi o decydującym rzucie Jordana Loyda przeciwko Łotwie trener reprezentacji Igor Milicić, który specjalnie na naszą prośbę rozbiera akcję, które przejdzie do historii polskiej koszykówki na czynniki pierwsze, prezentując dowody na poparcie swojej tezy.

Czy jest w Polsce jeszcze ktokolwiek choćby szczątkowo zainteresowany koszykówką, kto jeszcze TEGO rzutu Jordana Loyda nie widział?

– Wiedziałem, że z tego będą punkty. W poprzednich akcjach kilkukrotnie przestrzeliłem w prostych sytuacjach. Tutaj byłem pewien, że będzie dobrze. Po to pracuję nad takimi rzutami przez całe swoje życie – mówił w Rydze polskim dziennikarzom Jordan Loyd chwilę po zakończeniu spotkania.

Postanowiliśmy poszukać w tym rzucie – i szerzej: w tej akcji – czegoś więcej.

Kto może być w tym lepiej zorientowany niż trener polskiej reprezentacji, Igor Milicić?

– To nie była przypadkowa akcja, gdyż jest to zagranie, którego używamy, gdy jesteśmy w niedoczasie w ważnych momentach – tłumaczy w rozmowie z nami szkoleniowiec Biało-Czerwonych. – Pod koniec 3. kwarty wziąłem przerwę, gdy mieliśmy 4 sekundy na zakończenie akcji, wtedy też ją zagraliśmy. Wyglądała ona wtedy trochę inaczej i była lekko zmieniona, by zamieszanie zrobić po drugiej stronie, ale generalnie to wciąż ta sama zagrywka – dodaje.

Trener Milicić ma na myśli poniższą sytuację, w której również Loyd okazał się skutecznym egzekutorem, choć w tym przypadku – po wbiciu się między dwóch obrońców – skończył ją spod kosza.

Co – oprócz posiadania w składzie Jordana Loyda – powoduje, że ta akcja okazała się tak skuteczna i dwukrotnie udało się dzięki niej oszukać defensywę Łotyszy?

– W pierwszej akcji też bronił ją Mejeris i wtedy się spóźnił. Dlatego w końcówce meczu bardzo szybko zamienił krycie, co Jordan wykorzystał w decydującym rzucie do wypracowania sobie pozycji na dystansie – tłumaczy trener reprezentacji Polski.

– W tej akcji są też kolejne opcje po stronie piłki – przebiegnięcie Michała Sokołowskiego i wyjście Mateusza Ponitki na zagranie z ręki do ręki. Tym razem jednak nie było to konieczne. Cała akcja jest ułożona pod naszych najlepszych strzelców, czy też ogólnie zawodników, którzy mogą zaatakować rywali lub wymusić faul w ciągu 3-4 sekund – kończy Igor Milicić.

O decydujący rzut Jordana Loyda na pomeczowej konferencji prasowej zapytano również trenera Łotwy, Sito Alonso.

– Nasi rywale od razu chcieli zagrać do Loyda, ale na początku im to uniemożliwiliśmy zamianą krycia pomiędzy Kurucsem i Mejerisem. Mareks próbował też odciąć go od piłki, ale Loyd się po nią wycofał. Po czym wykonał niesamowity rzut po koźle z odejścia. To bardzo dobry amerykański gracz z poziomu euroligowego i stać go na takie trafienia – ocenił hiszpański szkoleniowiec Łotyszy.

Reszta jest historią.

Taką, której długo nie zapomnimy!