Strona główna » Lato transferowe w PLK w pełni – oto pięciu najbardziej intrygujących ludzi do wzięcia!
PLK

Lato transferowe w PLK w pełni – oto pięciu najbardziej intrygujących ludzi do wzięcia!

0 komentarzy
Mamy połowę lipca, nowy sezon coraz bliżej, więc kluby PLK zaczynają powoli przyspieszać budowę składów. Zawodników z polskich paszportem lub większym doświadczeniem z PLK ubywa. Pamiętając o poprzednim sezonie, dalsze losy pięciu graczu wciąż pozostających bez ważnych umów budzą zwiększone zainteresowanie.

Tyran De Lattibeaudiere – kto da więcej?

Jamajczyk już w swoim pierwszy (niepełnym) sezonie na polskiej ziemi – rozgrywkach 2023/24 w barwach Legii – pokazał się z przyzwoitej strony. Warszawski klub zakończył jednak wówczas walkę juz na przegranym 1:3 ćwierćfinale z Kingiem, więc miejsca do ekspozycji transferowej nie było przesadnie wiele.

Początkowo kontrakt ze Startem przed poprzednim sezonem nie wydawał się dla De Lattibeaudiere szczególnie złotym strzałem. Im dłużej trwał jednak sezon, tym więcej uwagi zaczęto zwracać na ekipę z Lublina. Ostatecznie długoręki skrzydłowy ma za sobą wyjątkowo udany okres, najlepszy w karierze. Nie dość, że indywidualnie prezentował się bardzo dobrze – 14.3 punktu i 6.5 zbiórki w aż 46 (!) meczach robi wrażenie – to jeszcze zdobył srebrny medal w zupełnie nieoczywistej konfiguracji, biorąc pod uwagę skład swojej drużyny i przepaść finansową dzielącą Start od Trefla, Kinga czy Anwilu.

Wartość rynkowa Jamajczyka z pewnością wzrosła, choć był z roczną pensją nieznacznie przekraczającą 100 tys. dolarów najlepiej opłacanym graczem Startu. Teraz De Lattibeaudiere czeka na lepsze oferty, wykluczając powrót do Lublina. Potencjalnym nowym pracodawcomn może pochwalić się nie tylko dobrymi statystykami, ale także elitarnym jak na warunki PLK przygotowaniem fizycznym, boiskową energią i wielkim doświadczeniem zdobytym podczas fantastycznej przygody Startu w playoff 2025.

Tylko czy w PLK znajdzie się klub chętny, by wyłożyć 130-140 tys. dol. dla 34-latka, który wcześniej w profesjonalnej karierze błyszczał głównie w niższych ligach w Hiszpanii i Francji?

Mikołaj Witliński i jego drugie sportowe życie

Jeden z (bardzo) cichych wygranych poprzedniego sezonu – taki zupełnie nieoczywisty i mało spektakularny.

Średnie reprezentanta Polski zatrzymały się na mniej więcej 5 punktach i 4 asystach w trakcie 17 minutach na parkiecie. Nie były nawet blisko najwyższych w karierze. Ciężko jednak wyobrazić sobie grę Trefla i jego brązowy medal bez wkładu reprezentanta Polski, pełniącego rolę zmiennika Geoffreya Groselle’a.

Nie mamy większych wątpliwości, że gdyby Żan Tabak mógł cofnąć czas i dowolnie dobrać zestaw środkowych przed poprzednim sezonem, postawiłby tylko na jednego „ciężkiego” środkowego i byłby to właśnie Witliński kosztem Amerykanina z polskim paszportem.

Witliński rzadko zawodził chorwackiego trenera. Rzuty wolne trafiał na skuteczności prawie dwa razy wyższej od Groselle’a, a Treflowi zapewniał także kilka inne rzeczy, których spodziewano się raczej po jego konkurencie do miejsca w składzie. W ostatnich miesiącach oprócz elementów klasycznych dla solidnych centrów – dobrego zastawienia, fizyczności w obronie i ataku oraz kończenia akcji spod kosza – Witliński zrobił dalsze postępy w stawianiu mocnych zasłon. Coraz częściej całkiem skutecznie bronił także zawodników obwodowych.

Te dwa aspekty mogą dać jego karierze drugie życie. Zbliżający się do trzydziestki środkowy, uważany niegdyś za jeden z największych talentów swojego pokolenia, może na nich budować sobie pozycję w czasach, gdy switchowanie w obronie staje się koniecznością/codziennością.

Gdzie zagra w sezonie 2025/26? Nie bylibyśmy zdziwieni jego pozostaniem w Sopocie i chęcią udowodnienia na co go stać już bez Groselle’a obok, choć nie jest wielką tajemnicą, że Mikołaj był także na liście życzeń budującego nowego Kinga Macieja Majcherka.

Barret Benson w nowej roli snajpera

Zadomowiony już w Polsce Amerykanin trafił do Torunia jako uzupełnienie składu i zadebiutował w barwach Twardych Pierników dopiero na początku grudnia. Wydawał się mało oczywistym wyborem Srdjana Suboticia, gdyż razem z Abu tworzył duet centrów o – na pierwszy rzut oka – bardzo podobnej charakterystyce graczy: nie grożących rzutem z dystansu.

Aha.

Za namową trenera Subotica Benson w okolicach swoich 27. urodzin rozpoczął, jak się wydaje, nowy etap swojej kariery – jako strzelec trzypunktowy. W całym sezonie trafiał rewelacyjne 44 proc. rzutów z dystansu, przy całkiem solidnej próbie prawie 3 na mecz (39/88).

Dokonującą się zmianę widać wyraźnie także na przestrzeni sezonu. W pierwszych 14 meczach w barwach torunian Amerykanin trafił 8/19 rzutów za 3. W następnych 15 – aż 31/69 (to już 45 proc. przy średnio ponad 4 próbach!). Wynik rewelacyjny w skali całej ligi, nawet w porównaniu do najlepszych strzelców!

Z klasycznego środkowego czyni to Bensona zawodnikiem rozciągającym grę, pasującym do nowoczesnej koszykówki. Czy przerzuci go to sportowo o poziom wyżej?

Jeśli do powyższego dodamy fakt, że Benson naprawdę solidnie nauczył się w trakcie trwającej od sezonu 2022/23 (Spójnia Stargard) polskiej przygody naszego języka i posługuje się nim w stopniu komunikatywnym, otrzymujemy gracza, którego bardzo-bardzo chcielibyśmy ponownie oglądać na parkietach PLK. Jesteśmy przekonani, że jeśli tylko w Polsce zostanie, będzie ulubieńcem kibiców swojej drużyny.

Paxson Wojcik? Warto obserwować!

Po tym jak sezon 2023/24 spędził na końcu ławki rezerwowych legendarnej uczelni North Carolina Amerykanin zakończył poprzednie rozgrywki w barwach Stali ze średnią ponad 13 punktów na mecz. Wprawdzie wciąż nie ma polskiego paszportu – a na koncie brakuje mu zapewne wciąż też kilku wypłat za grę w barwach drużyny z Ostrowa – to może być całkiem łakomym kąskiem na transferowej mapie PLK.

Przepis o obowiązkowym Polaku na parkiecie co prawda nie będzie już układał ligowych poczynań transferowych tak mocno jak w poprzednich latach, lecz Wojcik pokazał się na tyle pozytywnie, że na brak ofert nie powinien narzekać.

Przychodząc do Ostrowa wydawał się postacią nieoczywistą, jednak z biegiem czasu wyrastał na jednego z liderów charakternego zespołu Andrzeja Urbana. Co istotne, gdy przetrzebiona niekończącymi się kontuzjami Stali potrzebowała wsparcia, za każdym razem mogła liczyć na Paxsona. Amerykanin był okazem zdrowia.

Druga połowa sezonu to w jego wykonaniu już znacznie więcej niż tylko dostarczanie punktów. Wojcik bywał mentalnym liderem ekipy, a znacznie poprawił się także w roli rozgrywającego, decydując o losach kilku meczów z piłką w ręku. To gracz, który dopiero za kilka tygodni skończy 25 lat.

Warto obserwować!

Daniel Gołębiowski – wciąż zadaniowiec czy ktoś więcej?

Jeszcze niedawno samo polskie obywatelstwo w połączeniu z pokaźnym pakietem umiejętności sportowych czyniłoby go jednym z bardziej rozchwytywanych zawodników na rynku. Obecnie jest o to odrobinę trudniej, ale ostatecznie także „Gołąb” też na pewno znajdzie ofertę spełniającą jego oczekiwania.

Przecież to nieprzypadkowo gracz z 20-osobowego składu reprezentacji Polski, która już za 10 (!) dni w Krakowie rozpocznie przygotowania przed EuroBasketem 2025!

Rozgrywki 2024/2025 były dla 27-latka o tyle przełomowe, że to właśnie podczas nich został zauważony przez Igora Milicicia. Daniel rozwinął się w nowych elementach koszykarskiego rzemiosła, choć niekończące się zamieszanie kadrowe i kolejne zmiany kadrowe w zespole Śląska (a także kilkutygodniowe zawieszenie) na pewno mu nie sprzyjało.

Gołębiowski to już jednak gracz mocno szlifujący umiejętność gry większych minut „na piłce”, wielozadaniowy, który nie zatracił też charakteru i walczy o każdą piłkę. To zestaw cech nie tak często spotykany u rodzimych koszykarzy, a nie należy zapominać, że były gracz Śląka ma za sobą także grę w europejskich pucharach i wielu ważnych meczach playoff w barwach wrocławskiego klubu.

„Gołąb” sportowo znalazł się trochę jakby na rozstaju dróg. Sami jesteśmy ciekawi, czy wyląduje jako wysokiej klasy zadaniowiec w zespole z mistrzowskimi aspiracjami czy też może jednak teraz sprawdzi się w większej roli w teoretycznie nieco słabszym zespole.