Strona główna » EJ Onu: Dawno czegoś takiego nie widziałem, Legia powinna pokonać Heidelberg!
PLK

EJ Onu: Dawno czegoś takiego nie widziałem, Legia powinna pokonać Heidelberg!

0 komentarzy
– Polska liga jest zdecydowanie bardziej fizyczna. Właściwie przez cały mecz wysocy zawodnicy muszą przepychać się pod koszami i walczyć na różne sposoby. W Bundeslidze jest z kolei więcej talentu, mi to bardziej pasuje – mówi w EJ Onu, mistrz Polski 2025 z Legią Warszawa, z którym rozmawialiśmy w trakcie niedawnej wizyty w Bambergu.

EJ Onu kibice PLK mają jeszcze dość świeżo w pamięci. Amerykański wielkolud przyjechał do PLK w połowie sezonu. by ratować mistrzowskie ambicje Legii Warszawa. I faktycznie – zdobył z nią złoty medal, choć na pewno nie okazał się jednym z jego głównych autorów. Jego efektowne bloki i kluczowe trójki w finałowej serii ze Startem Lublin kibice z Warszawy na pewno zapamiętają jednak na długo. 

Po sezonie Onu wrócił do gry w niemieckiej Bundeslidze i – podobnie jak przed przygodą w Warszawie – reprezentuje obecnie barwy Bambergu – jeszcze nie tak dawno absolutnie topowej drużyny swojej ligi, choć od pewnego czasu utrzymującej się głównie w środku stawki.

Były koszykarz Legii w wielu meczach jest zawodnikiem pierwszej piątki. Gra więcej niż w Polsce i notuje lepsze statystyki – prawie identyczne jak w swoim poprzednim sezonie w Niemczech. W nieco ponad 20 minut zalicza średnio po ok. 8 punktów i 4 zbiórek na mecz. O swoich wrażeniach i wspomnieniach z Polski opowiadał w krótkiej rozmowie z naszym reporterem po jednym z meczów w Bambergu. 

Krzysztof Radziwanowski: W Bambergu podpisałeś kontrakt po krótkiej przerwie na grę w Legii więc mogę chyba zakładać, że czujesz się tutaj dobrze, racja?

EJ Onu: Dokładnie tak! Powiedziałbym nawet więcej: uwielbiam życie w tym mieście, nie mogę powiedzieć o nim złego słowa. Jest mi tu znakomicie. Miejsce do mieszkania jest świetne, kibice i atmosfera na hali również. Dodatkowo czuję pełne zaufanie w drużynie, a także wśród trenerów. Wszyscy we mnie wierzą i ufają moim decyzjom.

Jak wypada Bundesliga w porównaniu z PLK?

Polska liga jest zdecydowanie bardziej fizyczna. Właściwie przez cały mecz wysocy zawodnicy muszą przepychać się pod koszami i walczyć na różne sposoby. W Niemczech jest z kolei więcej talentu, zawodnicy potrafią więcej, przez co ogólne podejście do koszykówki jest inne niż u was.

Pod względem stylu gry Bundesliga pasuje ci bardziej?

Tak, tutaj nie mam żadnych wątpliwości. Zawsze bazowałem raczej na technice niż sile fizycznej więc specyfika gry w Polsce nie była dla mnie szczególnie sprzyjająca. Tutaj jest wręcz odwrotnie, więc mogę korzystać ze swojego rzutu i rozciągać naszą grę tak naprawdę w każdym kolejnym meczu.

Utrzymujesz kontakt z ludźmi w Warszawy, śledzisz jeszcze rozgrywki w Polsce, u

Tylko częściowo. Meczów raczej nie oglądam, choć kilka razy spojrzałem na wyniki i sytuację w tabeli. Jestem jednak w miarę na bieżąco, bo utrzymuję kontakt z Andrzejem Plutą. Złapaliśmy naprawdę dobry kontakt. Mam nadzieję, że szybko wróci do pełnej formy fizycznej, a wtedy i wyniki Legii powinny wrócić na optymalny poziom. 

Wiesz pewnie, że Legia grała ostatnio z Heidelbergiem i odpadła z Ligi Mistrzów? 

Oczywiście! Ten mecz akurat oglądałem. To było coś niesamowitego – dawno nie widziałem takiego powrotu na żywo. Heidelberg jest dosyć blisko Bambergu, więc nawet gdyby nie treningi chętnie pojechałbym na mecz Legii sprzed paru miesięcy, z pierwszej rundy rozgrywek Ligi Mistrzów.

Heidelberg był faktycznie lepszy od Legii?

Szkoda, że wszystko skończyło się akurat w taki sposób. Na pewno Legia powinna była ten mecz wygrać. Heidelberg jest w Bundeslidze na dole tabeli, my sami wygraliśmy z nimi w tym sezonie już dwa razy, więc to na pewno nie był zespół pozostający poza zasięgiem drużyn z czołówki PLK.