Los Angeles w trakcie kilku minionych dni żyło głównie wydarzeniami wokół All-Star Weekend NBA. W cieniu kolejnych eventów z udziałem najlepszych koszykarzy globu odbywało się wiele mniejszych pod patronatem najlepszej ligi świata.
Przebywając w Venice Beach z grupą polskich kibiców podczas jednej z wypraw organizowanych w ramach projektu KierunekNBA.pl przyglądaliśmy się im z bliska.
Także tym organizowanym w najnowocześniejszej koszykarskiej hali świata.
W LA zorganizowany w tym samym czasie miał miejsce także camp Basketball Without Borders, którego historia sięga 2001 roku. Wśród zawodników, którzy mieli okazję podczas niego prezentować skalę swojego talentu bywali w przeszłości także gracze, którzy w ostatnich latach sięgali po nagrodę MVP NBA – Joel Embiid oraz Shai Gilgeous-Alexander.
Nic dziwnego, że oczy wielu skautów NBA były zwrócone na UCLA Health Training Center. Nic dziwnego, że w LA był m.in. Bronisław Wawrzyńczuk, były konsultant ds. sportowych Anwilu Włocławek, obecnie pracujący dla Lakers. W obiekcie jednej z bardziej znanych drużyn NBA z ramienia NBA trenerami byli m.in. Danilo Gallinari i Sasha Vujačić.
Szansę udziału w tym wydarzeniu otrzymali dwaj polscy koszykarze – Gabriel Sularski (ur. 2008, 197 cm) i Teo Milicić (2008, 192 cm).
Ten drugi to oczywiście najmłodszy syn trenera kadry Polski Igora Milicicia. Obecnie reprezentuje barwy Ratiopharm Ulm – klubu, który w ostatnich latach regularnie „dostarcza” graczy do NBA. W tym sezonie Milicić zadebiutował w rozgrywkach Bundesligi i EuroCup. Do Los Angeles przyleciał prosto z turnieju młodzieżowej Euroligi, podczas którego był jedną z najjaśniejszych postaci, otrzymując nominację do najlepszej piątki. Podczas Basketball Without Borders Milicić też otrzymał nagrodę – fair play.
Gabriel Sularski to natomiast zawodnik Layton Christian Academy, amerykańskiej szkoły średniej ze stanu Utah. W obecnych rozgrywkach high school zdobywa średnio 16 pkt mecz, dodając też 5 zbiórek oraz 4 asysty. Nie jest tajemnicą, że znajduje się na celowniku wielu renomowanych wszystkich uczelni grających w NCAA Div. I.
Po zakończeniu obozu w Los Angeles Sularski w krótkiej rozmowie z Szymonem Woźnikiem podzielił się swoimi spostrzeżeniami odnośnie campu, jak i planów na przyszłość.
Szymon Woźnik: Co dla ciebie znaczy występ w Basketball Without Borders?
Gabriel Sularski: Bycie wybranym do tego meczu to dla mnie duże wyróżnienie. To zaszczyt móc reprezentować Polskę, jestem wdzięczny za tę szansę. Rywalizacja z elitarnymi zawodnikami z całego świata oraz możliwość uczenia się od trenerów na poziomie NBA to przywilej, a także dodatkowa motywacja, by cały czas podnosić swój poziom sportowy.
Czy podczas campu czuć było „magię NBA”, szczególnie w Los Angeles, przy takiej organizacji?
Tak, zdecydowanie! Bycie w Los Angeles w czasie Weekendu Gwiazd sprawiało, że to doświadczenie było jeszcze bardziej wyjątkowe. Sam camp jest prowadzony był bardzo wysokim poziomie. Wszystko świetnie zorganizowane, wszystko bardzo intensywne i dopracowane w najmniejszych szczegółach. Naprawdę, czuć było standard NBA.
W jakich aspektach koszykarskich Gabe Sularski poprawił się od lata 2024? To wówczas po raz ostatni grałeś w biało-czerwonych barwach.
Zrobiłem duży postęp fizyczny i dalej rozwijałem grę w każdym elemencie. Czuję się silniejszy, lepiej radzę sobie z grą w kontakcie i stałem się w większym stopniu zawodnikiem, na którego trenerzy mogą liczyć po obu stronach parkietu. Mentalnie też dojrzewam. Szybciej czytam grę i bardziej skupiam się na detalach, które przecież pomagają wygrywać.
Czy zobaczymy cię w grze podczas mistrzostw Europy U-18 w lipcu 2026?
Tak. Taki jest przynajmniej plan. Rozmawiamy na ten temat z przedstawicielami polskiej federacji i sztabem kadry U-18. Wszyscy pracują nad tym, aby się udało. Jeśli tylko wszystko zgra się od strony terminarza i organizacji, z ogromną radością zagram ponownie dla Polski.
Domyślam się, że choć masz wiele ofert od drużyn NCAA to nie zdradzisz swojego wyboru. Ale czy sam już wiesz, w barwach którego uniwersytetu zagrasz w następnym sezonie?
Nadal rozmawiamy i podchodzimy do tego krok po kroku, by znaleźć najlepsze dopasowanie do uczelni. Gdy wszystko będzie dopięte, podzielę się decyzją. Na razie skupiam się jednak na pracy i na tym, by jak najlepiej zakończyć sezon.