Strona główna » Trener Anwilu nie wyklucza zmian. Trener Legii: Nie będziemy mieli siedmiu obcokrajowców
PLK

Trener Anwilu nie wyklucza zmian. Trener Legii: Nie będziemy mieli siedmiu obcokrajowców

0 komentarzy
– Idziemy do przodu, krok po kroku, ale boli, że nie jesteśmy w stanie zamknąć meczów w końcówkach – mówił po porażce szkoleniowiec Anwilu Grzegorz Kożan, nie wykluczając poważniejszych zmian w zespole. Prowadzący Legię Heiko Rannula był zadowolony ze zwycięstwa, ale nie ukrywał, że priorytety ma inne. – W tym momencie naszym głównym celem jest Liga Mistrzów – zapewnia.

Grzegorz Kożan: Na pewno widać postęp w naszej grze

O meczu z Legią: Może nie nazwę go defensywnym, ale w trzech ostatnich kwartach udało nam się zatrzymać Legię na 19, 18 i 16 punktów. Stworzyły nam się jednak problemy w ataku, szczególnie w drugiej połowie, gdy Michał Kolenda przejmował naszych małych zawodników i mieliśmy problemy z rozwiązaniem tej sytuacji. Trochę niepotrzebnie zaczynaliśmy się spieszyć, oddaliśmy kilka pochopnych rzutów, które nie znalazły celu. Po statystykach widać, że wiele z nich było porównywalnych. Jednak nasza indolencja rzutowa – choćby Isaiah (Mucius – przyp. red.) czy Michał (Michalak – przyp. red.) mieli dzisiaj problemy z trafianiem do kosza – spowodowała, że tych punktów nam zabrakło.

O ewentualnych zmianach: Cały czas szukamy właściwych rozwiązań, szczególnie pod kątem przeciągnięcia końcówek meczów na naszą stronę. Obserwujemy sytuacje boiskowe i próbujemy znaleźć właściwe ustawienie, które może okazać się tym właściwym w końcówkach. Co pokaże przyszłość? Zobaczymy. Na pewno musimy jeszcze raz wszystko obejrzeć i zobaczyć, czy mamy na tyle duże problemy, by coś zmieniać.

O zawodzącej skuteczności: Mamy shooterów, AJ-a, Michała i Muciusa, którzy są bardzo skutecznymi zawodnikami. Bardzo dobrze szuka ich Elvar Fridriksson, jednak dzisiaj rzuty nie wpadły. W poprzednich meczach był problem z rzutami wolnymi, dzisiaj z kolei zawiodła skuteczność za trzy punkty.

O przygotowaniach do meczu: Były bardzo krótkie. Mieliśmy tylko piątkowy, godzinny trening po bardzo długiej podróży (Anwil w środę pokonał na wyjeździe BC Trepca 97:87 w rozgrywkach FIBA Europe Cup – przyp. red.). Przygotowując się do meczów nigdy nie zakładamy, że kogoś w zespole rywali nie będzie – często są to gry dziennikarskie czy trenerskie. Podczas ostatniej sesji wideo przygotowywaliśmy się tak, jakby Legia miała grać w pełnym składzie. Oczywiście, gdy się o zmianach dowiedzieliśmy, to trzeba było się dopasować. Wiedzieliśmy, że przy braku Tassa więcej gry w Legii przejdzie na małych zawodników i tak też się stało. Obniżaliśmy przeciwko nim skład, żeby lepiej bronić, ale za dużo błędów popełnialiśmy na switchach. Legia tego typu pomyłek miała mniej. Byliśmy przygotowani na występ Race’a Thompsona. Nawet dzisiaj dodaliśmy go do skautingu wideo, żeby zawodnicy wiedzieli, jaka jest charakterystyka jego gry.

O urazie Mate Vucicia: Nie ma żadnych rokowań w kwestii stanu zdrowia Mate Vucicia. Są tylko jego odczucia, które na ten moment są fifty-fifty.

O wpływie urazu Vucicia na grę drużyny: Jeżeli byłby z nami Mate do końca, to na pewno nie szlibyśmy w obniżanie składu. Wtedy na pewno próbowalibyśmy wykorzystać go do kontrolowania deski. To jest kluczowa sprawa, a w jednej z akcji – po naszej niezłej obronie – Andrzej Pluta był zupełnie niepilnowany i trafił za trzy. Uważam, że był to kluczowy moment spotkania. Czy to było przypadkowe, czy też nie – pokarała nas właśnie zbiórka w ataku Legii.

O postępach drużyny: Widać na pewno postęp w naszej grze, szczególnie w elementach defensywnych. Gdy dzisiaj graliśmy w pełnym składzie, z Vuciciem, czy Słupińskim na centrze, to bardzo dobrze wyglądaliśmy na sytuacjach typu pick&roll. Idziemy do przodu, krok po kroku. Najbardziej boli, że nie jesteśmy w stanie zamknąć meczów.

Heiko Rannula: Kontuzja Vucicia zmieniła przebieg walki

O meczu z Anwilem: Mieliśmy dzisiaj na meczu świetną atmosferę, zatem chciałem podziękować kibicom. Odczuwało się playoffową atmosferę, także na parkiecie. Może jakość nie zawsze była na wystarczającym poziomie, ale fizyczność, walka, szczególnie o drugie piłki, to wszystko stało na dobrym poziomie. Jestem zadowolony z naszej obrony w drugiej połowie. Mam jednocześnie nadzieję, że z Mate będzie wszystko w porządku. Musimy iść do przodu i być gotowi na to, że kolejne spotkanie będzie jeszcze trudniejsze.

O problemach zdrowotnych Tassa i Silinsa: W tym momencie ich problemy wyglądają na niewielkie – u Ojarsa jest to ścięgno udowe, u Matthiasa kostka. Obaj polecą z nami do Grecji i mam nadzieję, że będą gotowi do gry w kolejnym meczu Ligi Mistrzów.

O roli Tomaszewskiego: Na pewno planujemy, by jego rola była znacznie większa od tej, którą ma obecnie. Wszyscy powinni zrozumieć, że szczególnie młodym graczom nie jest łatwo wrócić po kontuzji. Rywalizacja w zespole jest zapewne większa od tej, którą on miał w poprzednich klubach. Nie będzie miał zatem zbyt wielu szans za darmo. Musi ciężko pracować i kolejne szanse na pewno dla niego się pojawią. W tym momencie może trochę za bardzo chce, może jest nerwowy. To na pewno minie i wtedy jego czas przyjdzie.

O przyszłości Ponsara: Regularnie rozmawiamy w naszym gronie o różnych sprawach, także o przyszłości Carla Ponsara. W tym momencie jest jednak za wcześnie, by mówić o decyzji w sprawie jego przyszłości. Sezon jest długi i dzisiaj było widać, że wszystko może się wydarzyć. Na ten moment, chcemy być zdrowi i zagrać dobre meczem w lidze i Lidze Mistrzów zanim nastąpi przerwa reprezentacyjna.

O debiucie Race’a Thompsona: Sytuacja tak się potoczyła, że dzisiaj z niego skorzystaliśmy, chociaż jeszcze kilka dni temu nie było tego jeszcze w planach. Mieliśmy zamiar wprowadzać go do gry wolniej, ale gdy urazy Ojarsa i Matthiasa pojawiły się dwa dni temu, musieliśmy zareagować. Race był dla nas bardzo ważny (8 pkt/7 zb.). Jest graczem mogącym grać na pozycjach 4 i 5, a nawet trochę 3. Może grać i pod koszem, i na obwodzie, a najbardziej liczymy na jego pomoc w zbiórkach. Pokazał już dzisiaj, że w tym elemencie gry jest w stanie jej udzielać.

O priorytetach: W tym momencie naszym głównym celem jest Liga Mistrzów. Dopóki w niej rywalizujemy, potrzebujemy, by nasz zespół był gotowy na wszystko. Gdy nasza gra w niej się zakończy, nie będziemy potrzebowali siedmiu obcokrajowców, chociaż miałem już w przeszłości sytuacje, że zawodników zagranicznych w kadrze było więcej niż dostępnych dla nich miejsc w składzie meczowym.

O tempie gry: Tak jak z Anwilem będą wyglądać te najważniejsze mecze. Oczywiście w drugiej połowie ofensywnie nie byliśmy wystarczająco dobrzy i powinniśmy podejmować lepsze decyzje, ale i tak wolałem drugą połowę od pierwszej. Może widzowie będą uważać inaczej, ale dla mnie popełniliśmy zbyt wiele błędów w defensywie do przerwy. Przeciwko Anwilowi mecze zawsze będę zacięte i mogą nie być najładniejsze do oglądania. Jednak jak porównamy oba zespoły, to one bardziej chcą zdobywać po 90-100 punktów, zatem zatrzymanie ich na 75 pokazuje, że tempo meczu było bardziej pasujące pod nas. Zrobiliśmy co trzeba w defensywie, ale też powinienem być szczery, więc przyznam, że kontuzja Mate na pewno w pewnym stopniu zmieniła przebieg walki.

Dawid Słupiński: Trzeba patrzeć w przyszłość

Kolejny raz mieliśmy mecz w naszych rękach, w końcówce mieliśmy decydujące rzuty, ale niestety nie wpadły. Trzeba patrzeć w przyszłość, poprawiać elementy, które nie wyszły i szukać wygranych w następnych spotkaniach (Słupiński o meczu)

Ben Shungu: Atmosfera była jak w playoff

O meczu z Anwilem: Znaleźliśmy drogę do zwycięstwa, co jest najważniejsze. Na pewno mieliśmy posiadania, które nie wyglądały najlepiej w naszym wykonaniu, to pokazuje, że mamy cały czas pole do poprawy. To będzie długa droga, by wejść na poziom na którym chcemy być. Dzisiaj w decydującym momencie zatrzymaliśmy rywali i wygraliśmy.

O atmosferze w hali: Dzisiejszy mecz zdecydowanie wyglądał inaczej niż nasze poprzednie ligowe spotkania. Było blisko playoffowej atmosfery. Dobrze jest móc zagrać w tego typu spotkaniach wcześnie w sezonie, by przetestować swoje możliwości. Dzisiaj była naprawdę świetna atmosfera, ale jako zespół mamy jeszcze co poprawiać.